Czuję się jak bohaterka tych wszystkich romansów, które nieustannie czytam!! Zakochałam się!! W swoim własnym życiu, no jak już nie ma żadnego przyzwoitego faceta w pobliżu to własne życie wystarczy!!! Jest cudowne, barwne, pełne wyzwań i umęczone do dna, tak jak lubię! Chyba mam psychozę maniakalno-depresyjną bo ciągle stany euforyczne zamieniają mi się doły głębokości Rowu Mariańskiego!! W związku z tym, że kocham swoje życie i jestem taka szczęśliwa postanowiłam dać sobie na luz! Koniec tych pseudo intelektualnych wynurzeń! I tak jestem głupia - życiowo, nie intelektualnie mam nadzieję... Więc lajt!! Siedzę od rana nad romansem, żeby chociaż pozazdrościć komuś fajnego faceta, jak się na takiego sama nie mogę natknąć, i czuję się wolna, szczęśliwa i wszystkie te inne bzdury!! Siedzę w łóżku do 12:00!! A co! kocham leniuchować, zwłaszcza po tygodniu urabiania się od rana do wieczora! Może to z przemęczenia mój mózg wyparował i znowu potrafię się cieszyć rzeczami małymi?? Jak np. wyprawa do kina z kumpelą w środku dnia i szał butowo-zakupowy :D A może to dlatego, że odkryłam, że moje marzenia się spełniają??
Takie drobne, malutkie (o wielkich - czyli facie wole teraz nie myśleć :P):
- Spełnione marzenie nr 1: własny laptop i sekretarzyk - wiem, głupie, ale mam je od ponad 15 lat, kiedy to tato mój kochany przywoził germańskie katalogi Ikei do domu a ja przeglądałam je nieustannie i w myślach urządzałam swój dom :D teraz siedzę przy moim sekretarzyku - wynajętym sekretarzyku i wypisuję głupoty i mam luzik!!
- Spełnione marzenie nr 2: dostałam pieniądze od Programu Młodzież w Działaniu!! Na mój własny, osobiście napisany projekt teatralnej wymiany młodzieżowej: Polska-Szwecja-Norwegia-Węgry!!
Dobrze, że to nie nadmiar szczęścia - taki, mimo, że jestem kobietą wyzwoloną, dałby mi tylko facet :D
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do mojego szczęścia!! Za Oscara też :D
Buziole!!!!!!!!!!!
PS jem śniadanie na moim sekretarzyku (który nieustannie pisze przez "ż" - dobrze, że mozilla ma automatyczne sprawdzanie pisowni :P) i na 14:00 idę z kumpelą do kina, obejrzeć podobno świetny norweski film...
I: I don't care what they say :D jeszcze sobie dla zwiększenia dozy szczęścia posłucham sobie jakiejś klasyki :D
I feel like a charcter from all this harlequins I use to read! I'm in love! With my own life if there is no man around me, my life should be enough!! It's wonderful, colourful, full of chalenges and deeply tiring, as I like! Maybe I have manic-depressive psychosis, because from euphoria I'm falling to the depression deep as Mariana Trench!! So, I love my life and I'm so happy that I decided to relax :D It's the end of my pseudo-intelectual confessions! Anyway I'm practiccaly stupid, hope not intellectual...
SO easy...I'm reading from early morning some harlquin, so I can be jaelous of some guy from the book, if I can't meet nice guy in normal life and I feel free and happy and all that stuff... I'm in the bad til 12:00!!! So what! Love to be lazy, especially if whole last week was working from the morning to the night! Maybe it's because I'm so tired I can appreciate small tings?? Like f.e. movie in the cinema with my girlfriend in the middle of the day and buying shoes :D Or maybe because I found out that my dreams can become a truth??
This small dreams (about this huge onec - like a nice guy, I'm trying not to think :P)
- First dream which came truth: my own laptop and devenport - know - stupid, but I had it since 15 years, when my father used to bring some Ikea catalouges from Germany and when I was trying to create my own place in my mind :D Now I'm sitting at the devenport and writing stupid things on my laptop and I feel chilled!!
Second dream which came truth: I got money from Youth in Action Programme for my own Youth Theater Exchange: Polish-Swedish-Norwegian-Hungarian!!
It's good it's not excessive happiness - even if I am liberated woman - it would be that just if I'll have some nice man... :D
Thanks to all that helped me to realise my dreams!! and for the Oscar too :D
Kisezzz!!!
PS I'm eating breakfest on my devenport (which in Polish I always write wrong - good, that mozzila has automatic dictionaries and ca help me :P) and at 14:00 I'm going to the cinema with my girlfriend to watch some "very good" Norwegian movie...
And: I don't care what they say :D to feel more happy I will listen to some classical music now :D
1 comments:
Widzę, że nic sie nie zmienilas:)(o ile mogę napisać, że Cie znam!)Tak 3maj:) Zycze Ci powodzenia w Twoich projektach i protestach - mam nadzieje, ze odniosą skutek. To wazne, że robisz coś dla innych i tak niespotykane w dzisiejszych czasach!
Nadal miej tyle energii i pozytywnego podejścia, którym zarażaj przy okazji innych:)
Pozdrawiam
Koleżanka z wykladów i ćwiczeń na UZ
Post a Comment