Po wakacjach... teraz się muszę wykurować i odpocząć... no cóż, to był prawdziwy workcamp...
Dziwne, że ja zawsze wzbudzam w ludziach najgorsze emocje... niskie instynkty... chyba czas zacząć kłamać i dbać tylko o siebie...
Co nie zmienia faktu, że poznałam w Belgii wspaniałych ludzi (większość z nich nie będąca narodowości tejże), wypiłam morze przepysznego czereśniowego piwa i wytańczyłam się za wsze czasy!!
A w domu było cudownie!! i dzidziaki szalone i babski mini wieczór, i domowe jedzenie i psy i koty... no i trochę przytulania :D
W razie gdyby komukolwiek przyszło na myśl, powiedzenie mi czegoś niemiłego to proszę poczekać jakiś czas, teraz muszę odpocząć!!
After summer holiday... now I have to heal myself and rest a bit... so... it was a real workcamp...
Strange that i always arouse worst humans behavior... basic instincts... maybe it's the time to start to lie and care just about myself...
But all bad things, which happens can't change the fact that i met in Belgium wonderful people (most of them wasn't from Belgium), I drunk a see of delicious cheery beer and danced to three mornings :D
And at home it was wonderful!! crazy babies, and mini girly evening and swimming in my lake and cats and dogs... and a lot of hugs :D
Just in case: if you would like to be rude or not nice wait some time, now I need to rest!!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comments:
Jezu, Matko Boska nareszcie! Cieszę się, że wróciłaś :) Pisz, pisz :)
Czreśniowe piwo mówisz? Chyba dobre musi być :P
Pozdrawiam :)
Post a Comment